czwartek, 29 listopada 2012

wtulona...

Noc. Godzina 2.30 mała płacze. Budzę się. Najpierw jestem zła, że płacze, że mnie obudziła, bo poszłam późno spać... jednak po chwili zabolało mnie serce, że tak pomyślałam, że ona tam popłakuje, a mi się dupy z łóżka nie chce ruszyć, bo pod kołdrą jest tak cieplutko i przyjemnie :)
No nic. Wstaję. Idę do kuchni i robię mleko i liczę, że jej podam i zaśnie dalej.
Wchodzę do Tusi do pokoju a ona siedzi zapłakana w łóżeczku i wyciąga do mnie rączki. Patrzy się na mnie i wzrokiem prosi: mamo weź mnie i przytul.
A mnie zalewa fala miłości i czułości. To moja córeczka. Ona mnie potrzebuje.
Sen przeszedł od razu.
Wyjmuję ją, tulę i całuję...
Siadamy na łóżku. Martę sadzam na kolanach przodem do siebie. I wtula się we mnie. Całym swoim małym ciałkiem. Główkę opiera na piersi. Bujamy się. I mała zasypia. A nie minęło nawet 30 minut.
Nawet nie chciało mi się jej odkładać do łóżeczka, bo tak mi było dobrze...
To są te chwile, kiedy wiem, że Ona jest moja, że to moja córeczka.
ONA I JA. CÓRECZKA I MAMA. MY.

Odłożyłam ją do łóżeczka. Dałam jej mleczka, bo lekko się przebudziła. Ona piła mleczko a ja głaskałam ją po główce... wypiła i zasnęła :)
Moja królewna.
Moja córeczka.
Moja Martusia.

6 komentarzy:

  1. ale to piękne :-)
    wzruszające..
    mam dokładnie tak samo jak widzę Muminka zaplakanego bo np. zasnąć nie może..

    OdpowiedzUsuń
  2. wzruszyłam się :) ja też tak często mam, najpierw wstaję wkurzona, ale gdy Igi mnie zobaczy i zaczyna się uśmiechać to wszystko mi przechodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to napisałaś, aż mi łezki pojawiły się w oczach. Ja czasami mam za mało cierpliwości i źle mi z tym :( Jednak staram się, bo Franuś to moje szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się wzruszyłam, cudnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż przyjemnie się czyta takie nowinki !
    Cudownie, że spełniasz się w macierzyństwie.
    To musi być niesamowite uczucie.
    Buziaki dla Was :* :*

    OdpowiedzUsuń