Mogę rzec nawet śmiało, że jest zimno :P
Mirek miał zrobić karmnik dla ptaszków. Zaczął robić w sobotę. Jak zobaczyłam co wymodził to mało się nie uśmiałam - co za dziwactwo zrobił. Powiedziałam, że mi się nie podoba i w jednej chwili ze złości go rozwalił. Przez chwilę było mi głupio, ale naprawdę był brzydki i pewnie żaden ptaszek by do niego nie przyleciał. No i chyba małż nie lubi krytyki :/
Później wziął się za zrobienie karmnika dziadek. Zawziął się i w niedzielę jak pojechałam do nich to karmnik był już prawie gotowy.
Miałam go jeszcze pomalować, ale nie mogłam się doczekać, aby ptaszki mogły z niego zacząć korzystać.
Teraz tylko czekamy na pierwsze ptaszki, które przylecą i będą skubać ziarenka :) Jeszcze tylko słoninkę muszę kupić sikorkom :) Pierwszą paczkę ziarenek dostałyśmy w komplecie z karmnikiem.
Ale będzie fajnie jak w zimowe dni będziemy sobie siadały w kuchni na krześle i obserwowały ptaszki za oknem ....
Karmnik ma bardzo praktyczne mocowanie, jest na nóżce jak chatka Baby Jagi i wystarczyło włożyć go do mocowania od parasola słonecznego :)
Dziękujemy Dziadzi bardzo :) Ptaszki też dziękują :)