Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sanki. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

wieczorne saneczkowanie

Wczoraj przed 18stą przyszłą moja sister i wyciągnęła nas na sanki. Tak tak spało u nas spor śniegu i mimo, że w ciągu dnia cały czas padał i do tego był mocny wiatr to pod wieczór zrobiło się tak cudownie zimowo, że niewiele myśląc dałam się namówić na wyjście na dwór. Szybko cieplutko ubrałam Tusię i wyszłyśmy sobie na niecałą godzinę na sanki :) Szwagier ciągnął Konradka na sankach a ja Tusię :) Tak sobie spacerowaliśmy, ja rozmawiałam z siostrą, dzieci zadowolone i szczęśliwe. Do tego przepiękna pogoda, leciutki mrozek i bielusieńko!
Teraz mam siostrę, że tak powiem pod ręką, bo mieszka bardzo bliziutko nas :) tylko 2 bloki dalej :)
Dzięki temu może tak po prostu wyjść razem na spacer....
O 18.45 poszłyśmy po Kornelkę (na osiedlu chodzi na lekcje języka angielskiego) i już o 19stej byłyśmy z Tusią w domciu.
Tylko nie przewidziałam, ze tak jej się spodoba jeżdżenie na sankach bo do domu zanosiłam ją wyjącą!! Za nic nie chciała wracać :(
A jak ładnie miała zaróżowione polisie...
Potem kompanko, które było wyjątkowo krótkie, bo marudziła... co się okazało to ze zmęczenia, bo jak położyłam ją z kaszką do łóżeczka to w trymiga zasnęła.
Jednak takie spacerki przed snem są zbawienne:)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

tańcowała Tusia z ....

babcią i dziadkiem :)

Najpierw było tany tany tylko z mamą. Potem zaciągnęłyśmy jeszcze tatę. Jednak Tusi było mało i też za rączkę wyciągnęła do tańców dziadków :)

Tańcowanie do " My jesteśmy krasnoludki"

Na zdjęciach zdążyłam tylko uchwycić babcię Basię i dziadka Romka jak tańczą z Tusią :)
Śmiechu było co nie miara...





Udało się też jeszcze wczoraj pojeździć na sankach. Jednak i tak już wczoraj była plucha :(
No to się nacieszyliśmy śniegiem...

 




A mama jak zwykle jest fotografem...... :)

niedziela, 16 grudnia 2012

jaka pyszna sanna...

Wczoraj dosyć porządnie zaczął u nas padać śnieg .
Po drzemce i obiadku pojechaliśmy do moich rodziców. Już jak jechaliśmy do dziadków to cały czas sypał śnieg.
Kiedy zbieraliśmy się do domu ( minęło koło 2h) napadało tyle śniegu, że mimo iż już była prawie pora spania małej, wyjęliśmy sanki z bagażnika (jeździły tam od ich zakupu) i Tusia pierwszy raz miała okazję pojeździć sobie na sankach :)
Ale była szczęśliwa! Po 20 minutach chciałam ją zapakować do auta, ale Ona w zaparte, że nie! Ile płaczu i ucieczki było!!! Nie chciałam, aby jeździła dłużej, bo przecież jeszcze sporo kaszle, choć już nie tak mocno i często.

A jak sanki - są super. Tusia siedzi w nich sztywno, nie wypada (a Mirek nieźle z nią wywijał i szarżował), leciutkie, zwinne i obite pianką, która daje izolację cieplną dla pupy :)
Jesteśmy z nich bardzo  zadowoleni. No i bez problemu mieszczą się do bagażnika.

Dziś już niestety temperatura jest na plusie, jest wilgotno, mgliście i śnieg się topi :(
A miałam nadzieję, że trochę potrzyma i zdążymy nacieszyć się sankami :)

Zrobiłam zdjęcia, ale są słabe jakościowo, bo było już ciemno (20sta godzina) i słaby mam aparat w telefonie.






środa, 5 grudnia 2012

gotowi na zimę i śnieg!

My już jesteśmy gotowi na śnieg, na dużą ilość śniegu, bo mamy już sanki :)
Sponsorem byli dziadkowie.  Wybraliśmy metalowe, lekkie, siedzenie i oparcie w piance :) Oparcie bardzo łatwo się wyjmuje - wystarczy włożyć i wyjąć. Kupiliśmy w Carrefourze. Były do wyboru dwie opcje kolorystyczne: różowe i niebieskie. Wybraliśmy niebieskie.
Tusia oczywiście przymierzała się do nich w sklepie i nie chciała zejść.... po dłuższych namowach jakoś się udało - dobra przyznaję się bez bicia - przekupiliśmy ją książeczką. Mało to wychowawcze, ale usprawiedliwiam się tym, że mieliśmy mało czasu...

A cena też przyzwoita :)

Acha. Szukam jeszcze rękawiczek takich porządnych i  nieprzemakających... widziałam w Pepco za 13zł, ale niestety jeszcze za duże na jej małe rączki.
Wiecie, gdzie mogłaby dostać takie małe rękawiczki?