Wczoraj Mirek był w szkole do wieczora, a że Tusi idzie kolejny ząbek - górna prawa dwójka - to trochę więcej marudzi i wymaga więcej uwagi niż zwykle. Dla zabicia czasu o 19stej zrobiłam jej nasiadówkę w rumianku (pipka trochę tego wymaga znowu niestety). Potem balsamowanie i ubieranie w piżamkę.
No i tak bez niczego, bez namawiania, bez mówienia "powiedz"... Tusia sama od siebie o 19.39 powiedziała to magiczne, długo wyczekiwane przeze mnie słowo MAMA !!!! Głośno i wyraźnie :)
Aż mi łezka się zakręciła w oku :) A serce cały wieczór się radowało.
Teraz to już jestem pełnowartościową mamą :P
Być mamą to jest to!!!!
Kocham Cię moja kruszynko!!!!