niedziela, 6 lipca 2014

woda dla ochłody.

Uff jak ciepło... ale nie narzekam. Nie mogę, bo tak mało mamy tych ciepłych dni, że aż grzechem byłoby narzekać.
A co można robić kiedy termometr pokazuje grubo powyżej 25 stopni i ma się niedaleko morze?
No właśnie. Wsiąść do auta i za kilkadziesiąt minut cieszyć się szumem fal, ciepłym piaskiem pod stopami, słoneczkiem grzejącym a ci bardziej odporni zimnym naszym morzem :D
I do takich hardkorowców należy też Tusia, bo nijak jej straszna zimna woda. Ja zamoczyłam tylko stopy i zdecydowanie wolałam patrzeć z daleka jak się moczy ;) Oczywiście pod czujnym wzrokiem taty.

A co do samego miejsca. Byliśmy na Wyspie Sobieszewskiej. To jest Zatoka Gdańska. Najbardziej znanym wejście jest chyba te na końcu ul. Falowej. Jednak gdy przyjechaliśmy nie było nawet gdzie zaparkować. Długo się nie namyślając pojechaliśmy z 3 km dalej i obserwując ludzi (takich co wyglądali na plażowiczów) zaparkowaliśmy auto i ruszyliśmy szukać plaży.  Dojście do plaży było przez las, około 1 km. Nagrodą była piękna plaża i dosłownie garstka plażowiczów :) Jest to wejście na plażę nr 9.
Dla tych co lubią zjeść coś blisko plaży to się zawiodą, bo tu nie było nic. Za to duża plaża i mało ludzi.
Niemniej oczywiście rybkę zjedliśmy, ale w centrum Sobieszewa. A jak smakowała po takim spacerku :D







9 komentarzy:

  1. Zazdrościmy oj zazdrościmy tak bliskiej odległości do morza ... super ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasu mało aby korzystać...

      Usuń
  2. Pięknie;)
    Może i zimne, ale nasze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Zimne, ale nasze! A wykąpać zawsze mogę się w jeziorze :)

      Usuń
  3. O matko jak cudnie... Ech ja też bym chciała wakacje!!! I to właśnie nad morzem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wybieracie się na urlop? Może warto wybrać morze :D

      Usuń
  4. Odwazna panienka z Martusi! I goraca! ;) Chociaz pamietam, ze jako dziecko tez nie odczuwalam az tak bardzo chlodu wody. Z siostra i kuzynostwem urzadzalismy nawet zawody w "kto sie szybciej zamoczy". :)

    W Sobieszewie nigdy nie bylam. My zawsze albo jezdzilismy na nasza publiczna plaze w Gdyni (zanim ja zamkneli i po tym jak zostala ponownie otwarta), albo jak bylo wiecej czasu to do Karwi albo Jastrzebiej Gory. A potem rodzice kupili dzialke blisko Stilo (pare kilometrow od Leby) i wlasciwie juz pozostalismy przy tamtejszej plazy.

    A ja szykuje post o naszej wyprawie nad ocean. Tylko u nas bylo zgola inaczej, bo okazalo sie, ze nasze dzieci boja sie wody! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty piszesz o tych bardziej znanych plażach, a ja o miejscu na spokojniejszy odpoczynek :)
      W zeszłym roku Tusia też bardzo bała się morza i nie chciała nawet nogi zamoczyć hehe. A w tym roku odważna jak mało kto! :)
      Zaraz skoczę do Ciebie na bloga i poczytam o Twoich potworkach strachliwych:)

      Usuń
  5. W Sobieszewie kilka ładnych lat temu byłam na koloniach :) Miło wspominam tamte plaże hehehe :)

    OdpowiedzUsuń