niedziela, 12 kwietnia 2015

pieprz

Jemy dziś wspólnie śniadanko.
Każdy z nas na kanapkę bierze pomidorka i pieprzymy.  Tusi jak zwykle buzia się nie zamykała, ale w pewnym momencie powiedziała:
- tata ma pierz na pomidorku, mama ma pierz na pomidorku i ja mam. Jesteśmy popieprzoną rodziną.
I jak gdyby nic jadła dalej swoją kanapkę, a my prawie popłakaliśmy się ze śmiechu :D

2 komentarze:

  1. Hahah :-) dzieci są niesamowite, niesłe podsumowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak tu nie kochac takich tekstow??? :)

    OdpowiedzUsuń