Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Air Puppy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Air Puppy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2012

poranek...

Po pierwsze i najważniejsze noc minęła spokojnie, Martusia przespała grzecznie calutką nockę :)
Rano obudził mnie jej śmiech i pogaduchy z króliczkiem :) - to jest najmilsze powitanie dnia, bo wiem, ze ma dobry humor.
Tusia jest o tyle dobrym dzieckiem, że nie zrywa rodziców świtem z łóżka i po obudzeniu potrafi jeszcze prawie godzinę sama poleżeć/posiedzieć w łóżeczku, bawiąc się i trochę nasłuchując, czy aby nie idę do niej z kaszką :) A jak już usłyszy, że wstaję i idę zrobić kaszkę, to aż popiskuje z radości! Wchodzę do niej z kaszką a Ona aż cała się raduje, że mnie widzi (a może to radość na widok kaszki?) hehe
Daję jej butlę z kaszką, a sama idę do łazienki. Jak wracam to ona już na mnie czeka i wyciąga do mnie rączkę z butelką i pokazuje, że kaszka wypita :)
Potem lubi jeszcze powygłupiać się jeszcze w łóżeczku. Nie wiem czumu, ale lubi się bawić i wygłupiać w łóżeczku. Czasami to aż mam problem, żeby ją namówić na wyciągnięcie jej z niego...
Tak to wszystko wygląda jak jej wyspana, nic ją nie boli ....
I ja też tak lubię, bo wiem, że dzionek będzie udany!

Ps. Dziś wzięłam się za zrobienie drożdżówki. Przepis dostałam od siostry, ona od Pani z pracy. To przepis na drożdżówkę, która zawsze się udaje. Potwierdzam - robiłam ją już 4 razy i za każdym razem piękne urosła - a przyznam, że to ciasto nigdy wcześniej mi się nie udało i zawsze był zakalec!
Jednak dziś nie powinnam była się chyba brać za jego zrobienie, bo jak już miałam prawie wymieszane ciasto to zauważyłam, że zapomniałam dodać cukru ( a cukier powinnam była roztopić z mlekiem i margaryną), no ale nic. Mówię sobie, że dodam tak i może jakoś wyjdzie. No i jak już chciałam przekładać ciasto na blachę to zobaczyłam 5 jajek, których nie dodałam! No to już teraz całkowita porażka - pomyślałam. No cóż, ciasta nie będzie. Jednak po chwili stwierdziłam, że skoro już i mam tak zmarnowane składniki, piekarnik prawie nagrzany wiec nic nie tracę. Wbiła te jejka do ciasta, jeszcze raz wymieszałam i dodała trochę mąki i tak wyłożyłam na blachę, na to kruszonkę (uwielbiam zjadać kruszonkę z ciasta!) i siup do piekarnika. I tak po około 45 minutach wyjęłam pięknie wyrośniętą drożdżówkę, którą już zjadłam do południowej kawki :)
Ciasto jadłam jeszcze cieplutkie - pyyyyyyyyycha!!!


piątek, 5 października 2012

O króliczku ponownie.

Tym razem mogę napisać bardziej optymistycznie :)

Po pierwsze udało się w końcu kupić króliczka w sklepie internetowym, tyle że angielskim. Kupiliśmy 1 szt. Cena to £9.16 + koszt wysłania do Polski to £14.95, więc łączny koszt to £24.11.
Wysyłka droższa niż towar.
Problem pojawił się gdy mieliśmy dokonać płatności, bo niestety nie akceptowali naszych kart płatniczych. Na szczęście z pomocą przyszła szwagierka i użyczyła swojej karty. Teraz tylko jej musimy oddać kasę. średni kurs to 5zł więc taki mały króliczek kosztował aż 125zł! Ale jak pisałam wcześniej szczęście Marty jest bezcenne!
Wczoraj napisali, że wysłali króliczka i powinien być w Polsce tak za 5 dni. Będę szczęśliwa jak dojdzie do końca przyszłego tygodnia :)

Po drugie zanim go kupiliśmy to pisałam do producenta króliczka. To firma Air Puppy, a króliczek nazywa się FLOPSY BUNNY :)
Tam mieliśmy kupić aż 3 szt.
A dziś kolejna niespodzianka!
Napisał do mnie Stephen z tej firmy, że wyślą mi za darmo króliczka jak spełnię2 warunki:
1) podam adres do wysyłki
2) opiszę historię Martusi i króliczka, jak stali się przyjaciółmi, jak tęskni za nim etc... tylko nie bardzo zrozumiałam z maila gdzie ma to opisać i czy po angielsku :/  napisałam już do nich i czekam na odpowiedź. Może być tak, że tę historię opiszę tu na blogu :) i może po angielsku... tylko proszę się potem nie śmiać z mojego angielskiego, bo nie umiem perfekt!

Tak więc widać, że historia króliczka zakończy się z Happy Endem :)

Trzymajcie za to mocno kciuki!

niedziela, 30 września 2012

...... :(

Zgubiliśmy króliczka.
Dziś pod Carrefourem.
Dałam ogłoszenie na portalu lokalnym.
Martusia nie może zasnąć.
Płacze.
Ja razem z nią.
Dupa blada.

A nigdzie nie można takiego kupić.

I co teraz?

niedziela, 19 sierpnia 2012

afera króliczkowa :P

Po wyjeździe do zoo króliczek z którym Martusia zawsze zasypia wyglądał koszmarnie, bo jak mała próbowała zasnąć w wózku to ze złości Go wyrzucała :( A że pogoda była jaka była więc biedny króliczek nie prezentował się zbyt czysto.
Cóż miałam począć jako tylko go wziąć i wyprać, a że wieczorem włączałam pralkę to go siup do pralki. Oj jaka byłam naiwna, że Tusi uda się usnąć bez niego! Fakt, położyłam ją normalnie, pięknie piła kaszkę, ale podczas picia cały czas rączką szukała SWOJEGO króliczka. A jego nie było. Ma drugiego mniejszego, ale dla niej może on nie istnieć, choć był razem dany w prezencie z tamtym. Jak wypiła kaszkę, wyszłam z pokoju i..... koszmar!!! płacz i lament!! Gdzie jest króliczek!!!
No i nie zasnęła :(
Musiałam ją wyciągnąć z łóżeczka i czekałyśmy ponad 20min jak pralka skończy prać. Zaraz potem wyszukałam króliczka, któy na szczesice wyszedł cało z prania i był tylko wilgotny. I tak zaraz go czapnęła, wsadziła kciuka do buzi i w minutę zasnęła.
I to cała nasza afera z króliczkiem :)
Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak ona jest do niego przywiązana. Aż boję się co by było gdyby się zgubił lub zniszczył, więc zrobiłam zdjęcie i wysłałam mailem do szwagierki, która mieszka w Londynie aby zakupiła taki sam. W sumie to nie ona tylko jej facet Sandy, który przywiózł te króliczki Martusi :) Poprosiłam o 2 takie, gdyż 1 dam do żłobka, a drugi będzie leżał w domu na czarną godzinę.


a to sprawca całego zamieszania :P