Zanim jak w temacie, to mamy kolejny krok do przodu, bo Tusia zaczyna już potrafić wstrzymywać swoją potrzebę. Poszłyśmy dziś do kościoła. Przed samym wyjściem zrobiła jeszcze siusiu do nocniczka. W kościele dopiero pod koniec mszy zaczęła nerwowo tuptać co oznacz, że chce się jej siusiu. Zaraz mi o tym powiedziała, a że było to przed samym błogosławieństwem, to powiedziałam jej, że za chwileczkę wychodzimy i żeby przytrzymała siusiu. Jak tylko wyszliśmy z kościoła to znowu, że chce siusiu. Na szczęście zaraz kościoła są tereny zielone więc szybko ruszyłyśmy na ubocze i spokojnie zdążyłam ściągnąć jej spodenki i majteczki, chwycić do odpowiedniej pozycji i gdy powiedziałam, że już może robić to od razu poszło siusiu :) Dziś mija tydzień kiedy zaczęliśmy naukę i jest prawie już dobrze :) a dwa dni temu to była jeszcze porażka! Jak dziecko potrafi szybko się nauczyć :)
A teraz do sedna sprawy, bo nie chcę już pisać tylko o potrzebach fizjologicznych :P
A więc wkroczyliśmy w etap karuzel i innych atrakcji plenerowych :) Wczorajszy spacer uszczuplił nasz portfel o dobrych kilka dziesiątek :D
Jednak radość dziecka bezcenna :).... no mama i tata też skorzystali... zobaczcie sami: