Zmienia się i to na gorsze! I to pewnie ten bunt dwulatka do nas zawitał na dobre :( To nie, tamto ble, tak jeszcze gorzej! Ciągle "sama", wszystko "moje"! Bunt na całego.
Jak tylko usłyszy nasz sprzeciw, który dotyczy czegokolwiek, nawet błahostki, od razu jest obraza, spojrzenie spod byka.... zdarza się, że nas bije, albo rzuca się na podłogę!!! O płaczu i wyciu nie wspomnę bo to jest co chwila. Niczym nie chce się dzielić, nie można wziąć do ręki nic co jest jej.
Szczerze - zaczyna nam brakować cierpliwości... :( ręce same opadają na jej zachowanie....
Abym nie była taką złą matką i widziała tylko te złe strony, to oczywiście jak Ona chce to potrafi być taka słodka, taka kochana :*
Przypomniało mi się jak w zeszłym roku wyglądały nasze spacery wiosenne - w wózku lub na rękach. Siedzieć sama nauczyła się dopiero w maju. A teraz co? Czyste szaleństwo, bieganie, skakanie, wdrapywanie gdzie się tylko da! No i HIT - zjeżdżalnia :D
Fajnie tak wyjść i patrzeć jaka jest szczęśliwa.
Pierwsze zjeżdżanie było strachem.... ale dla mnie :P Dzieci to jednak są odważne :)
Gdy Tusia siedzi już u góry na zjeżdżalni mówi "no to siu" i już jedzie na dół.
A ja widzę jeszcze jeden pozytyw placu zabaw - zmęczenie dziecka i lepsze zasypianie wieczorem:)
No nie ukrywam, że ja też jestem wieczorem padnięta, bo jednak trzeba trochę za dziewuszką pobiegać :D
![]() |
| Wisła jest bardzo wysoko ... |






















