W końcu kupiliśmy fotelik rowerowy dla Tusi.
Kask też udało się kupić - trochę mało dziewczęcy, ale wyboru nie mieliśmy dużego.
No i w końcu dziś Mirek po kilku dobrych przekleństwach zamontował ten foteli u mnie na rowerze. U mnie, bo mam bagażnik, a stwierdził, że tak będzie się lepiej trzymać i będzie stabilniejszy.... tiaaa chyba chce abym straciła dużo kilo :P
No i w końcu grubo po 18tej ruszyliśmy. Pierwsza wycieczka krótka, abym zapoznała się co i jak jeździ się z dzieckiem. No i nie jest najgorzej, ale do teraz czuję w nogach wysiłek :D
Ruszyliśmy w kierunku Rokitek, a celem była pętla autobusowa. Dojechaliśmy, choć mi łatwo nie było i byłam naprawdę zmęczona i mokra. Na szczęście Tusi wlałam wodę do bidona i mogłam ją sobie wypić hehe.
Po dobrych kilku minutach odpoczynku ruszamy w drogę powrotną i nie wiem czy przejechałam nawet 50 metrów i poczułam, że dzieje się coś dziwnego z pedałem. No i niestety pedał mi wypadł czy raczej odkęcił się, bo od początku był krzywo przykręcony i coś tam z gwintem się stało. Niestety przykręcić Mirek nie dał rady, więc pedał wylądował w koszyku, a mnie i Tusię całą drogę holował Mirek. Jechał obok i jedną ręką kierował a drugą trzymał na moich plecach :)
To była wyjątkowo blisko rodzinna wycieczka :)
Jednak najważniejsze, że Tusi spodobała się jazda i jak tylko przystanęłam to Tusia wołała: mama brum, siadaj!
I na koniec nasza rozmowa z Mirkiem podczas jazdy (kiedy jeszcze miałam sprawny rower):
Ja: Myślałam, że Tusia będzie mniej widziała w tym foteliku
On: No.. rozgląda się na boki
Ja: U Ciebie widziałaby mniej, bo jesteś większy
On: A Ty schudnij to będzie widziała więcej ...
ups.... przyganiał kocioł garnkowi.... :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 lipca 2013
wtorek, 11 czerwca 2013
a 40km od domu jest....
......piasek, woda, szum fal :-)
W niedzielę postanowiliśmy zrobić sobie mały wypad nad morze, aby Tusia mogła pobawić się w porządnej piaskownicy. Trochę nam zeszło zbieranie się i dopiero na plaży wylądowaliśmy po 15tej. Było niby ciepło, ale był dość silny wiatr. Jednak niektórym odważnym to nie przeszkadzało i kąpali się - jak dla mnie w lodowatej wodzie. No ale ja prawie nigdy nie kąpię się w morzu, bo dla mnie jest zawsze zimne i musi być naprawdę gorące lato, abym weszła do wody. Do kąpania wolę jeziora, bo czasami woda jest cieplutka jak zupa :P
Na początku Tusia nie mogła złapać równowagi i chodziła tylko za rękę lub na czworak, ale mieliśmy z niej ubaw :)
Poszłam z nią nawet nad brzeg morza i pokazałam, że można zamoczyć nóżki, ale jak poczuła (zresztą ja też) jak jest zimna woda to więcej nie chciała - na moje szczęście, bo chyba by mi nogi zamarzły.
Posiedzieliśmy z tak z 1,5 godziny. Tusia wyszalała się w piachu, robiłyśmy baby, zakopywaliśmy sobie wzajemnie nogi, po prostu był relaksik :)
A skoro godzina była jeszcze młoda to postanowiliśmy wybrać się jeszcze do Gdańska na Długą. Tam to dopiero Tusia dała popis swoich umiejętności biegaczki - normalnie nie szło jej zatrzymać - no chyba, że coś ciekawego zobaczyła. Najlepiej wychodziło jej gonienie gołębi, których było tam całe mnóstwo. Poszliśmy aż za Motławę popatrzeć na jachty i żaglówki. Jedyne utrudnienie było, że nie wzięliśmy wózka, a mała jak już się wybiegała na Długiej to potem nie chciała iść i trzeba było ją nosić. Jednak wózek na takie wycieczki jest jeszcze potrzebny :)
Aaaa oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok gofrów , które uwielbiam, więc po chwili cieszyłyśmy się z Tusią smakiem pysznych goferków. Tata wolał zdecydowanie loda.
| patrzę sobie i patrzę :) |
| mamo, ale wieje! |
| dlaczego nie mogę ustać?? :D |
| o już jakoś stoję... |
| oj oj.. znowu ... ale jakoś próbuję ustać :) |
| tata też relaksuje się :) |
| zakopujemy piłeczkę |
![]() |
| no i wracamy... a u taty na barana jest "sioko" |
| w drodze.. muszę sprawdzić jaka jestem ładna i czy fryzurka mi się nie popsuła :) |
| na Długiej |
| gonię was gołąbki i wołam : ciekaj ciekaj!!! |
| Fontanna Neptuna |
![]() |
| a daleko widać Żuraw |
czwartek, 23 maja 2013
niedzielny wypad
W niedzielę postanowiliśmy zrobić sobie spacer. Tylko nie wiedzieliśmy gdzie. Najpierw mieliśmy z planach pojechać do Gdańska, ale w końcu padło na miejsce wyjątkowe i idealne na wybieganie się dziecka do woli, gdzie nie ma samochodów a przyroda otacza nas z każdej strony. Jest to Arboretum Wirty - Najstarszy w Polsce Leśny Ogród Dendrologiczny.
Jak tam jechaliśmy Tusia ucięła sobie małą drzemkę, bo specjalnie nie kładłam jej w południe spać. Liczyliśmy, że całe popołudnie sobie pospacerujemy, a Tusia będzie tak wymęczona, że zaśnie w domu bez mrugnięcia :D
Niestety, nasze plany znikły z pierwszymi ukąszeniami komarów! Kurczaki - tych krwiopijców były setki, tysiące!!! No jakaś masakra... Kupiliśmy na miejscu jakiś środek na komary, ale mało co pomagał. Mnie i Tusię jakoś tak mocno nie atakowały, ale do Mirka lgnęły jak do miodu :D Wytrzymaliśmy tylko dobre pół godziny. Najbardziej nie chciałam, aby mocno pogryzły Tusię.
Gdyby nie te komary byłyby super. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze i tak się tam tego lata wybierzemy i oby tyk komarów tam nie było :P
Jak tam jechaliśmy Tusia ucięła sobie małą drzemkę, bo specjalnie nie kładłam jej w południe spać. Liczyliśmy, że całe popołudnie sobie pospacerujemy, a Tusia będzie tak wymęczona, że zaśnie w domu bez mrugnięcia :D
Niestety, nasze plany znikły z pierwszymi ukąszeniami komarów! Kurczaki - tych krwiopijców były setki, tysiące!!! No jakaś masakra... Kupiliśmy na miejscu jakiś środek na komary, ale mało co pomagał. Mnie i Tusię jakoś tak mocno nie atakowały, ale do Mirka lgnęły jak do miodu :D Wytrzymaliśmy tylko dobre pół godziny. Najbardziej nie chciałam, aby mocno pogryzły Tusię.
Gdyby nie te komary byłyby super. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze i tak się tam tego lata wybierzemy i oby tyk komarów tam nie było :P
czwartek, 2 maja 2013
majowo...
No i mamy już maj. Planów długo wekendowych nie mieliśmy, ale wczoraj Mirek był na spływie kajakowym na Wdzie, a ja z Tusią byłyśmy u rodziców :)
Nie zdecydowałam się na spływ ze względu iż pogoda miała być taka sobie, a ja cały czas mam jeszcze katar, i nie chciałam ryzykować że bardziej się rozłożę. Teraz trochę żałuję, bo pogoda była piękna, słoneczko grzało... eh. No nic straconego bo sezon dopiero się zaczął i już liczę, że będziemy mieli okazję do wspólnego spływu.
A tak bynajmniej Mirek wypoczął przed sesją no i pewnie trochę od nas :P
A my z młodą też miałyśmy bardzo fajny dzionek, bo jeszcze grubo przed drzemką wyruszyłyśmy spacerkiem do moich rodziców i prawie 1/3 drogi Tusia pięknie dreptała na nóżkach a resztę grzecznie przesiedziała w wózku. Miałyśmy do dyspozycji auto, ale pogoda naprawdę wczoraj nas rozpieszczała więc grzechem było nie skorzystać :)
U rodziców Tusia miała drzemkę.
Przyjechała również moja siostra z rodzinką i był przepyszny grill w wykonaniu mojego szwagra:)
Ponadto pomagaliśmy trochę tacie w ogrodzie, bo trzeba było powyrywać chwasty, a tata miał przekopać ziemię. Najchętniej chciały pomagać....wnuki! Normalnie przez ponad pół godziny jak nie więcej dzieci nie były! Tak się wciągnęły w to pomaganie, że my z siostrą mogłyśmy pokręcić hula hopem :)
Do domku wróciłyśmy już autobusem, a dla Tusi taka przejażdżka to atrakcja :D
Dziś już niestety pogoda jest znacznie gorsza. Do 14tej byłam w pracy. Potem obiadek i co by tu robić? Decyzja szybka - Malbork. I już po chwili wychodziliśmy do auta i po 15 minutach szliśmy w kierunku zamku. Na szczęście ubraliśmy się cieplutko więc wiatr nam nie straszny był, ale po długim spacerowaniu poszliśmy na herbatkę z cytrynką i naleśniki.
Jak na brak planów to całkiem sympatycznie nam mija czas.
Nie zdecydowałam się na spływ ze względu iż pogoda miała być taka sobie, a ja cały czas mam jeszcze katar, i nie chciałam ryzykować że bardziej się rozłożę. Teraz trochę żałuję, bo pogoda była piękna, słoneczko grzało... eh. No nic straconego bo sezon dopiero się zaczął i już liczę, że będziemy mieli okazję do wspólnego spływu.
A tak bynajmniej Mirek wypoczął przed sesją no i pewnie trochę od nas :P
A my z młodą też miałyśmy bardzo fajny dzionek, bo jeszcze grubo przed drzemką wyruszyłyśmy spacerkiem do moich rodziców i prawie 1/3 drogi Tusia pięknie dreptała na nóżkach a resztę grzecznie przesiedziała w wózku. Miałyśmy do dyspozycji auto, ale pogoda naprawdę wczoraj nas rozpieszczała więc grzechem było nie skorzystać :)
U rodziców Tusia miała drzemkę.
Przyjechała również moja siostra z rodzinką i był przepyszny grill w wykonaniu mojego szwagra:)
Ponadto pomagaliśmy trochę tacie w ogrodzie, bo trzeba było powyrywać chwasty, a tata miał przekopać ziemię. Najchętniej chciały pomagać....wnuki! Normalnie przez ponad pół godziny jak nie więcej dzieci nie były! Tak się wciągnęły w to pomaganie, że my z siostrą mogłyśmy pokręcić hula hopem :)
Do domku wróciłyśmy już autobusem, a dla Tusi taka przejażdżka to atrakcja :D
Dziś już niestety pogoda jest znacznie gorsza. Do 14tej byłam w pracy. Potem obiadek i co by tu robić? Decyzja szybka - Malbork. I już po chwili wychodziliśmy do auta i po 15 minutach szliśmy w kierunku zamku. Na szczęście ubraliśmy się cieplutko więc wiatr nam nie straszny był, ale po długim spacerowaniu poszliśmy na herbatkę z cytrynką i naleśniki.
Jak na brak planów to całkiem sympatycznie nam mija czas.
piątek, 5 kwietnia 2013
Akwarium
Pewnego jeszcze marcowego dnia wybraliśmy się z Tusią do Akwarium w Gdyni :)
A, że ryby to nasza pasja i hobby: i te nasze w domu i te które łowimy :P....
Akwarium zwiedzamy regularnie i moglibyśmy tam spędzać po pół dnia :D
Tusia już była w zeszłym roku z nami, ale wiadomo, że była jeszcze za mała... za to teraz bardzo ją zafascynował podwodny świat! No i w dodatku można było sobie do woli wybiegać się .
Mirkowi i mi marzy się jeszcze hodowla krewetek. Może kiedyś uda nam się spełnić to marzenie...
Może Tusia kiedyś powie, że chce - to wtedy bez mrugnięcia okiem założymy takie akwa :D
Mamy nadzieję, że nasza córka odziedziczy po nas zamiłowanie do wędkowania i do ryb.
Już nie możemy się doczekać kiedy będzie ciepło i wybierzemy się całą rodziną z wędkami i pomoczymy kije... W tym roku Tusia jeszcze jest za mała na własną wędkę, ale jak tylko zobaczymy, że coś z tego może być to na przyszły rok dostanie swoją -a co niech ma!
Akwarium jest po większym remoncie, jest czysto i świeżo. Ważne dla mam z dziećmi - jest łazienka z przewijakiem, w której jest czysto i ładnie pachnie :) Dodatkowo są takie fajne wózki a'la sklepowe gdzie można posadzić dziecko a pod nim torbę z akcesoriami i tak zwiedzać :) Oczywiście jest winda, która nas przemieści, bo mamy do zwiedzania dwa piętra. Na każdym z pięter można sobie taki wózek wziąć :)
Polecam spędzenia takiego dnia czy choćby popołudnia, kiedy pogoda na dworze jest jak każdy widzi... oczywiście byłoby fajniej gdyby było ładnie i po zwiedzeniu oceanarium wybrać się na spacer po plaży :) My oczywiście nie omieszkamy tak zrobić.
A tak wyglądała nasza rodzinna wyprawa do magicznego podwodnego świata ......
już chcę tam wracać......
zdjęcia robione bez lampy błyskowej, bo nie wolno używać aby nie straszyć ryb
A, że ryby to nasza pasja i hobby: i te nasze w domu i te które łowimy :P....
Akwarium zwiedzamy regularnie i moglibyśmy tam spędzać po pół dnia :D
Tusia już była w zeszłym roku z nami, ale wiadomo, że była jeszcze za mała... za to teraz bardzo ją zafascynował podwodny świat! No i w dodatku można było sobie do woli wybiegać się .
Mirkowi i mi marzy się jeszcze hodowla krewetek. Może kiedyś uda nam się spełnić to marzenie...
Może Tusia kiedyś powie, że chce - to wtedy bez mrugnięcia okiem założymy takie akwa :D
Mamy nadzieję, że nasza córka odziedziczy po nas zamiłowanie do wędkowania i do ryb.
Już nie możemy się doczekać kiedy będzie ciepło i wybierzemy się całą rodziną z wędkami i pomoczymy kije... W tym roku Tusia jeszcze jest za mała na własną wędkę, ale jak tylko zobaczymy, że coś z tego może być to na przyszły rok dostanie swoją -a co niech ma!
Akwarium jest po większym remoncie, jest czysto i świeżo. Ważne dla mam z dziećmi - jest łazienka z przewijakiem, w której jest czysto i ładnie pachnie :) Dodatkowo są takie fajne wózki a'la sklepowe gdzie można posadzić dziecko a pod nim torbę z akcesoriami i tak zwiedzać :) Oczywiście jest winda, która nas przemieści, bo mamy do zwiedzania dwa piętra. Na każdym z pięter można sobie taki wózek wziąć :)
Polecam spędzenia takiego dnia czy choćby popołudnia, kiedy pogoda na dworze jest jak każdy widzi... oczywiście byłoby fajniej gdyby było ładnie i po zwiedzeniu oceanarium wybrać się na spacer po plaży :) My oczywiście nie omieszkamy tak zrobić.
A tak wyglądała nasza rodzinna wyprawa do magicznego podwodnego świata ......
już chcę tam wracać......
zdjęcia robione bez lampy błyskowej, bo nie wolno używać aby nie straszyć ryb
| poznajecie tę słynną rybkę ???:) |
| popularna wśród dzieci "sala mokra" gdzie można dotknąć ryby :) |
| a to główny Pan fotograf :D |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



