Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antybiotyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antybiotyk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2013

najlepszy plan to brak planu

Mieliśmy plan dziś imprezować, mieliśmy zaproszenie na podwójne urodziny.. miał być relaks, drinki, zabawa... Tusia miała iść po południu na noc do dziadków i być tam do jutra wieczora, bo ja miałam być jutro w pracy na popołudnie a Mirek w szkole.
Niestety plany mają to do siebie, że szybko mogą ulec zmianie, szczególnie kiedy ma się małe dziecko. Oczywiście nie mam o to żalu ani pretensji, bo malutka jest dla mnie najważniejsza!!!

Tusia wczoraj się rozchorowała. Już po południu jakoś mniej jadło, a przed spaniem nie wypiła ani łyka kaszki. O 22giej obudziła się z wielkim płaczem i gorączką - po zmierzeniu miała 38,6.
Wzięłam ją do nas do łóżka i dałam jej od razu Panadol na zbicie gorączki. Po dobrej chwili porządnie zwymiotowała, za chwilę powtórka :( Całe nasze łóżko zarzygane! Zmiana pościeli, szukanie zapasowych poduch i kołder, oczywiście nasze ubrania też do prania. Tusi body mogłam zmieniać co chwilę, bo tak się bidulka pociła, że aż można było wyrżnąć!
Noc minęła jako tako, bo spałam z Tusią, a Mirek w drugim pokoju. Tusia jest strasznym wiercipiętkiem.
O 5 rano gorączka znowu wróciła do 38,8 ale zapodałam czopka, który niestety nie pomógł, bo gorączka po nim spadła jedynie o 0,3 stopnia. Pół godziny później znowu wymioty, ale tym razem praktycznie sama woda...
Potem znowu trochę przysnęłyśmy. 8 rano i gorączka dalej prawie 39 więc zadzwoniłam do przychodni i o dziwo bez problemu nas pani zarejestrowała już na 9.15.
Tusia ma zapalenie gardła i niestety antybiotyk, bo gardło ma bardzo zaczerwienione :( Uszy ok i osłuchowo ok.
Na 13stą miałam iść do pracy, ale przed 12stą miała 39,9 gorączki więc zadzwoniłam, że nie dam rady. Dla mnie bycie z dzieckiem w takim momencie jest najważniejsze. Oczywiście pretensje były, że piątek, że dużo ludzi będzie w sklepie, że tak późno dałam znać, że nie znajdą nikogo już na moje miejsce. No, ale halo - ja mam chore dziecko! Nie moja wina, że obsadę robią na styk i jak ktoś nie przyjdzie to są problemy z załogą. Już nie mówię, że 80% ludzi jest zatrudnionych na zlecenie, przez agencje pracy tymczasowej, a wynagrodzenie jest pożal się Boże - tak tak - nie chcecie wiedzieć ile ja zarabiam, bo to poniżej godności... :(
Więc nie mam żadnych skrupułów zostając z córeczką w domu!

Posta piszę od południa, bo zajmowanie się chorą córeczką jest priorytetem. Na szczęście małż jest w domu i bardzo mi pomaga. Również ostatnie podanie leku przeciwgorączkowego, tym razem z ibuprofenem, zadziałało i Tusia odzyskała trochę wigoru. Nawet zjadła trochę obiadku :)
I bawić się chciała ciuf ciuf :D

Ps. Jest prawie 23cia. Jednak byliśmy na 3 godzinki na tej imprezce, ale myślami cały czas byłam przy Tusi. Tusia została z babcią, która oczywiście zajęła się nią cudownie. Babcia ukochała, przytulała, nosiła, śpiewała. Najważniejsze, że praktycznie po naszym wyjściu zasnęła choć sen niespokojny i przebudzała się, ale była grzeczna. O 20stej babcia podała antybiotyk i po dobrej chwili malutka spała już dalej.
Niepokoi mnie tylko, że tak mało pije, że trzeba wmuszać w nią kilka łyczków.... boję się, że się odwodni...

Co do naszego wyjścia to pomimo wszystko cieszę się, że udało nam się spotkać ze znajomymi. Kurczę - chyba nie jestem złą matką, że zostawiłam chore dziecko na ponad 3 godziny... bo była naprawdę pod dobrą opieką.





wtorek, 2 kwietnia 2013

pokręciło się

Coś Tusi pokręciło się z zasypianiem.  Tylko nie wiem przez co: zmiana czasu, święta czy antybiotyk.
W piątek przed świętami poszliśmy jeszcze z Tusią do lekarza, bo już długo kaszle. Kaszle głównie przez sen: w nocy i podczas drzemki. Potrafi pół nocy przekaszleć... Myślała,. że to od ząbków, bo właśnie trzeci trójka się przebiła. Tak naprawdę trójki nam wychodzą jedna po drugiej. Został już tylko dolna lewa trójka i będzie komplet :) Pani doktor powiedziała, że kaszel nie jest od ząbków, bo ani się nie ślini, ani nie ma kataru. Musi to być coś wirusowego lub bakteryjnego, mimo, że osłuchowo czysta. Z racji, że miały być święta i ciężko byłoby z pediatrą przepisała nam antybiotyk. Mieliśmy odczekać jeszcze z dzień czy dwa i jeśli by się nie polepszyło po inhalacjach i syropku to mieliśmy podać jest antybiotyk. Niestety się nie polepszyło i w niedzielę wieczorem dostała pierwszą dawkę.
A teraz nie wiemy dlaczego nie chce zasypiać. Jest jakaś pobudzona, szaleje, a jak odkładam ją spać to tak płacze, takie ma spazmy. Tak jest już 2 noce. Dopiero jak poszłam spać do jej pokoju i razem się położyłyśmy to jakoś po ponad godzinie dała się uspać.
Oczywiście do tego przysłużyły się różne smakołyki świąteczne, bo były tego wiele i Tusia prawie cały czas coś podskubywała, podjadała ....
A może to ten antybiotyk - Taromentin.... jak na razie ma przez niego luźne kupki, choć zanim go zaczęła brać też takie miała, bo wychodziła ta dolna trójka...  eh.... cały czas coś.

Teraz jest 23-cia i od 30min śpi. Dziś darowałam sobie jest usypianie. Dałam jej hasać do woli. Ja oglądałam seriale a Ona brykała, fikała. Dopiero chwilę po 22giej naglę powiedziała "kasza" i to kilka razy. Spytałam się czy chce. bo wcześniej sama się o to pytała i nie chciała. Stanowczo potwierdziła, że TAK, więc poszłam zrobić kaszę. jak była gotowa to tradycyjnie poszła zrobić papa tatusiowi i dała mu buziaka, potem papa do kotka i pobiegła do łóżeczka. Położyłam ją, dałam kaszę, powiedziałyśmy (ja mówiłam) Aniele Boży a jak mówię Amen to Tusia składa rączki, a na koniec mówię je, że ją bardzo kocham i wychodzę z pokoju..... i dała mi wyjść (ostatnie 2 noce tak nie było).
I teraz śpi...
Nareszcie....
Oby wszystko wróciło do normy....

A o świętach i zajączku będzie następnym razem :)