Ale mam tyły w pisaniu. Jakoś nie mam ani weny ani ochoty pisać ostatnio. Ciekawe czemu?
Nowa "ciocia" okazała się bardzo sympatyczna. To jest siostra koleżanki z pracy. Ma 29 lat, dwójkę dzieci, mają 10 i 8 lat. Pilnowanie małej to dla niej praca dorywcza, bo pracuje jeszcze na pół etatu w sklepie.
Pierwszy raz przyszła do nas w zeszły czwartek. Umówiłyśmy się na 10 rano. Przyszłą nawet chwilę przed czasem - dla mnie to plus gdyż wiem, że jest punktualna. Fajnie była sprzedana :) bawiły się razem, "gadały", coś tam oglądały.. naprawdę super poszło to zapoznanie się.
Umówiłyśmy się, że do września będę dzwonić wg potrzeby i jak będzie mogła to będzie przychodzić, a jak Marta pójdzie do żłobka, to już regularnie co 2 tygodnie od pn do czw od 5.15 do około 9 rano :)
No i w poniedziałek wypadł pierwszy dzień z nową ciocią. Ja wyjątkowo miałam na 8 rano (po przestoju) i Niania (Emila) była już u nas chwilę po 7 rano. Chciałam jej wszystko jeszcze raz powiedzieć co gdzie jest, co i jak ma zrobić, na jakim programie są bajki itp. a ona wszystko pamiętała! Naprawdę byłam zaskoczona - oczywiście pozytywnie.
No i wyszłam do pracy. Jakoś dziwnie nie byłam zestresowana - czemu? Może jestem wyrodną matką?
Tusia obudziła się o 8 i niania zrobiła kaszkę, poszła do niej , a mała jak ją zobaczyła to... zaczęła się śmiać! tak tak. Nawet ona do mnie zadzwoniła, że jest zdziwiona jej reakcją, bo byłyśmy przygotowane jednak , że małą będzie smutna, będzie popłakiwała lub się jednak ciut bała... ale nic z tych rzeczy!
Potem niania jeszcze o 10 do mnie zadzwoniła, że nie mam się martwić, że mała jest grzeczna (nawet przez telefon słyszałam jak się śmieje), że bawią się piłeczką, oglądają książeczki, że Tusia ładnie zjadła pół bułki z wędlinką :). Fakt nie ukrywam, że sama miałam ochotę do niej dzwonić co chwilę...
O 11 wyszły z domu i wózkiem poszły spacerkiem do moje mamy. Ode mnie do mamy to około 30 min spaceru. Mama powiedziała, że Tusia wyglądała na zadowoloną, ładnie niani pomachała i to by było na pierwszy dzień z nianią.
Babcia przejęła pieczę nad małą a ja ją pojechałam odebrać po pracy. Jakie było moje zdziwienie, jak weszłam do domu rodziców, mówię "Tusia mam już jest" a ona mnie zlała całkowicie, na całej linii!!!! Musiało minąć około 30 min i dopiero się kapnęła że już jestem i wtedy nie chciała się ode mnie odkleić. Oj jak mi tęskno do niej było!!!
Wczoraj niani nie było bo Mirek był miał dzień urlopu bo mieliśmy pogrzeb. Jutro będzie drugi dzień z nianią. Przychodzi tak o 5.20 i tak samo jak w poniedziałek przed południem do mamy, tam spanko i ja ją odbieram, ale po 14stej :) Niania może tylko tak bo na 14stą idzie do pracy do sklepu więc nie mogłaby siedzieć aż ja wrócę. To jest rozwiązanie jeszcze czasowe do września jak malutka pójdzie w końcu na dobre do żłobka.....Potem ona będzie regularnie co 2 tydzień tylko na rano aby zaprowadzić ją do żłobka.
A dzisiejszy dzionek mieliśmy zwierzęcy. Ale o tym następnym razem napiszę :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niania. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 sierpnia 2012
piątek, 27 lipca 2012
niania
Dlaczego doba jest taka krótka?
Odkąd pracuję nie mam czasu na nic.. to jest straszne...
A najbardziej mnie boli, że tak mało jestem z Tusią, a wiem, że ona mnie potrzebuje...
Boli mnie to...
Minął już tydzień jak pracuję. Na razie przez jeszcze 2 tygodnie będę chodziła na popołudniówki od 14 do 22. Do tego teraz idę na nockę z soboty na niedzielę.
Na razie wielką pomoc mam od rodziny. Głównie teść i moja siostra. Od przyszłego tygodnia dojdzie jeszcze mój tata. Co ja bym bez nich zrobiła.....
A teraz najważniejsze - wczoraj wieczorem dałam ogłoszenie na naszym miejscowym portalu, że szukam niani. Tylko nie potrzebuję jej na cały etat, tylko co drugi tydzień kiedy mam ranną zmianę. Bo ja do pracy będę wychodziła o 5.30 a żłobek jest od 6.45. Ja nie dam rady jej zaprowadzić, Mirek też bo wychodzi o 5.30. Niania będzie potrzebna, aby posiedzieć jak mała jeszcze śpi, potem jak się obudzi koło 8 - 8.30 dać jej kaszę do picia, potem ubrać i zaprowadzić do żłobka. I to wszystko przez 4 dni w tygodniu do drugi tydzień.
Telefony mi się dziś urywały - choć byłam sceptycznie nastawiona, że nikt nie będzie chętny na tak małą ilość godzin. Niestety większość to nastolatki, chcące dorobić w wakacje, potem starsze panie, które chcą aby im dziecko zawozić, bo one nie będą się fatygowały do mnie (bo przecież to ja potrzebuję opiekunki i to w moim interesie jest dowożenie dziecka do niani), albo mocno wygórowane oczekiwania finansowe.
Dziś też puściłam w pracy info, że szukam niani i okazało się, że siostra koleżanki z pracy może się zająć moją Tusią (sama ma 2 dzieci, odchowane), jest po 40stce i pracuje tylko popołudniami więc jej takie dorobienie interesuje. Teraz musimy się tylko z nią spotkać, muszą się poznać z Tusią i za 2 tygodnie będzie mogła zacząć :) Mam wielką nadzieję, że to wypali! Oczywiście ona wie, że będzie miała pracę jak i ja ją będę miała.
Powiem, że koszty żłobka i niani nie będą kosmiczne, bo żłobek miesięcznie 420zł ,a opiekunce będę płaciła 5zł na godzinę (czyli ok. 200zł). Nie jest źle :)
Teraz oby wszystko się udało, oby Tusia polubiła nową "ciocię". To i mi kamień z serca spadnie, bo na razie to jestem jednym kłębkiem nerwów :(
Odkąd pracuję nie mam czasu na nic.. to jest straszne...
A najbardziej mnie boli, że tak mało jestem z Tusią, a wiem, że ona mnie potrzebuje...
Boli mnie to...
Minął już tydzień jak pracuję. Na razie przez jeszcze 2 tygodnie będę chodziła na popołudniówki od 14 do 22. Do tego teraz idę na nockę z soboty na niedzielę.
Na razie wielką pomoc mam od rodziny. Głównie teść i moja siostra. Od przyszłego tygodnia dojdzie jeszcze mój tata. Co ja bym bez nich zrobiła.....
A teraz najważniejsze - wczoraj wieczorem dałam ogłoszenie na naszym miejscowym portalu, że szukam niani. Tylko nie potrzebuję jej na cały etat, tylko co drugi tydzień kiedy mam ranną zmianę. Bo ja do pracy będę wychodziła o 5.30 a żłobek jest od 6.45. Ja nie dam rady jej zaprowadzić, Mirek też bo wychodzi o 5.30. Niania będzie potrzebna, aby posiedzieć jak mała jeszcze śpi, potem jak się obudzi koło 8 - 8.30 dać jej kaszę do picia, potem ubrać i zaprowadzić do żłobka. I to wszystko przez 4 dni w tygodniu do drugi tydzień.
Telefony mi się dziś urywały - choć byłam sceptycznie nastawiona, że nikt nie będzie chętny na tak małą ilość godzin. Niestety większość to nastolatki, chcące dorobić w wakacje, potem starsze panie, które chcą aby im dziecko zawozić, bo one nie będą się fatygowały do mnie (bo przecież to ja potrzebuję opiekunki i to w moim interesie jest dowożenie dziecka do niani), albo mocno wygórowane oczekiwania finansowe.
Dziś też puściłam w pracy info, że szukam niani i okazało się, że siostra koleżanki z pracy może się zająć moją Tusią (sama ma 2 dzieci, odchowane), jest po 40stce i pracuje tylko popołudniami więc jej takie dorobienie interesuje. Teraz musimy się tylko z nią spotkać, muszą się poznać z Tusią i za 2 tygodnie będzie mogła zacząć :) Mam wielką nadzieję, że to wypali! Oczywiście ona wie, że będzie miała pracę jak i ja ją będę miała.
Powiem, że koszty żłobka i niani nie będą kosmiczne, bo żłobek miesięcznie 420zł ,a opiekunce będę płaciła 5zł na godzinę (czyli ok. 200zł). Nie jest źle :)
Teraz oby wszystko się udało, oby Tusia polubiła nową "ciocię". To i mi kamień z serca spadnie, bo na razie to jestem jednym kłębkiem nerwów :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)